Wyniki wyszukiwania frazy: o chlebie - wiersze. Strona 646 z 666. Xioo Wiersz 17 października Gdy ja wychodzę ty wchodzisz z innym. Jak mam o tobie pamiętać? Święty Franciszek urodził się w Asyżu pod koniec 1181 lub na początku 1182 roku, jako syn bogatego. kupca Piotra Bernardone i jego żony Piki. Na chrzcie otrzymał imię Jan, które po powrocie ojca z podróży handlowej do Francji zostało zastąpione imieniem Francesco – Franciszek. Pierwszą formację religijną otrzymał od bardzo Tematy o obrazy niebie, Ja o niebie, Ty o chlebie- odpuściłem, szkoda czasu. Początkujący Serwisanci 25 Kwi 2007 14:31 Odpowiedzi: 26 Wyświetleń: 2987. O chlebie Chleb – prosta sprawa! Czy aby na pewno? Chleb to chyba najbardziej podstawowe pożywienie, zarazem zwykłe i niezwykłe. Ale co sprawia, że jeden bochenek wzbudza ślinotok, a inny żujemy bez emocji? Chleb to siła prostoty… Sekretem dobrego chleba jest jego … prostota. Tutaj mniej znaczy więcej – im mniej składników tym lepiej. W Babette chleb składa się ze świeżo Wow, ty! Jak białe jest wszystko! Cała mąka zmieciona! Dysk K. ***** Aby upiec chleb, Konieczne jest wypróbowanie: Od ugniatarki do ugniatania, Aby móc powstać. Baba zasiał mąkę, Biały, przez sito, Do szkodliwego żuka Droga była zamknięta w chlebie. Jest błąd, a nie prosty, On lubi jeść pszenicę, Nie przechodź przez sito literalny: Marko, jasno napisałem o obowiązku pracodawcy wydawania szczegółowych instrukcji. Ty znów wplątałeś odpowiedzialność podmiotu (pracodawcy) za stan bhp. Ja o niebie Ty o chlebie ;) Komentujemy obowiązek pracodawcy, a nie odpowiedzialność za stan. To dwie różne sprawy. (2018-03-14) Wyniki wyszukiwania frazy: ja o niebie ty o chlebie - myśli. Strona 665 z 666. Nerwusek Myśl 30 sierpnia 2013 roku, godz. 14:04 13,8°C W życiu trzeba walczyć o Jatx2L. Odpowiedzi karstan odpowiedział(a) o 15:25 nie samym chlebem człowiek żyje Ja o niebie a Ty o chlebie .chcesz więcej pisz do mnie . ; ) i czarny chleb i czarna kawa głodnemu chleb na myśli blocked odpowiedział(a) o 20:28 "Jaki chleb, taka skórka-jaka matka, taka córka""Każdy cudzy chleb, ma rogi""Każdy idzie tam, gdzie go wabią chleby""Od chleba i soli, głowa nie boli""Kawałek chleba nie spadnie z nieba, pracować trzeba""Chleb cudzym nożem krajany-niesmaczny""Chleb i woda-nie ma głoda". Jem pierogi, bo chleb drogi. ^^ Sama prawda;D Uważasz, że ktoś się myli? lub Publikujemy tekst homilii wygłoszonej podczas prezydenckich Dożynkach w Spale przez ks. bp. Józefa Zawitkowskiego, biskupa seniora diecezji łowickiej. *** Mój Bóg jest dobry jak chleb Panie Prezydencie Rzeczpospolitej Polskiej! Chylę czoło przed Osobą Pana Prezydenta, tak składając hołd Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej, Ojczyźnie mojej rodzonej, co mnie zbożami swoich pól jak mlekiem wykarmiła. (M. Konopnicka) Dostojna Pani Starościno! Dostojny Panie Starosto Spalskich Dożynek! Czcigodni Goście i Domownicy Spały, Wszyscy – Kochani moi! Jacy piękni jesteście, Ludzie Dożynkowi! Bądźcie dumni, bo żniwa już pokończone, są dożynki w Spale – z Panem Prezydentem! Tylko ta dzisiejsza Ewangelia Święta. Mam przebaczyć bratu siedemdziesiąt siedem razy? Jestem słaby. Nie dam rady! Boże z Twoich rąk żyjemy Choć naszemi pracujemy, My ci damy trud i poty Ty nam daj urodzaj złoty. (Fr. Karpiński) Boże, Ojcze, który jesteś w niebie! Ciebie codziennie proszę o chleb powszedni, a Ty otwierasz swoją dłoń i karmisz nas do syta. (Ps 145, 16) Chleb nam na polach cudem rozmnożyłeś, aby starczyło dla ptaków niebieskich i dla synów ludzkich. Matko Boska Częstochowska w Spale! moja Siewna, Zagrzewna, Jagodna i Zielna, moje Uzdrowienie! Pozwoliłaś mi doczekać Prezydenckich Dożynek w Spale w Roku Pańskim 2017. Dziękujemy Ci Królowo, a Łowicka Księżno! Panie Prezydencie! Oraczem jestem z Boczek od Chełmońskiego. Woły ujarzmione ciągną sochę. Dziadziuś wołał: Tylko delikatnie za rękojeść trzymaj, żebyś ziemi nie skaleczył, bo ją boli, i wtedy ziemia płacze. A kiedy przyjdzie czas na Ojcze nasz, to niech Anioły orzą, a ty odpocznij! Dziadziuś! Bociany odleciały! Ale powrócą – wnusiu, wrócą, bo ptaki i ludzie wracają do gniazd. Pamiętaj, wnusiu, abyś ty orał pola i niwy tak jak orali rodacy, bo serce ojca by zapłakało gdybyś Ty orał inacy. (od Krobii) Może dlatego, Królestwo Boże podobne jest do oracza, który wyorał z ziemi skarb. Sprzedał całą swoją gospodarkę i kupił ten kawałek ziemi. I to wystarczy? Wystarczy. * Jaśnie Pani Prezydentowa! Siewcą jestem z Lipiec Reymontowych, od pracowitych Borynów. Więc językiem Reymonta opowiem Pani o sobie. Już dnieje, pora wstawać, pora… Żegnał się Maciej po wielekroć razy zaczynając pacierz… Kto me woła? Łapa zaskomlał cosik… A juści piesku, pora siać! Boryna przyklęknął na zagonie, i jął w zgrzebną koszulę nabierać ziemi, niby tego ziarna z wora naszykowanego do siewu. I siał wzdłuż zagonów… A gdy ziemi zabrakło pustą ręką siał, jakby samego siebie rozsiewał na te praojcowe zagony. Kuba puszczaj brony, a letko! Gospodarzu, Gospodarzu! – Ostańcie z nami! Ostańcie! A dyć jezdym, cegój? Nagle wszystko przycichło i stanęło… niebo się rozwarło, a tam w jasnościach Bóg Ojciec, siedzący na tronie ze snopów, wyciąga ręce i woła dobrotliwie: Pódźiże do mnie duszyczko człowiecza, pódźiże, utrudzony parobku! Boryna roztworzył ręce jak w czas Podniesienia w kościele i odrzekł po łowicku: Panie Boże Wielki zapłać! I runął na twarz przed tym Majestatem Najświętszym. Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie… Tylko Łapa wył długo i żałośnie. (Wł. Reymont – Chłopi) Taki jest los siewcy. Gdy ziarna braknie, trzeba samego siebie rozsiewać na te praojcowe zagony, aż do końca. Rodzice, Nauczyciele, Księdze i Biskupy, pora siać! Matka Boska Siewna przypomina. * Kingo, Córo Prezydencka. Żniwiarzem jestem! Dobrze kosiłem, jak dziadek nauczył, ale babci było mi żal. Jaka to była ciężka praca, podbierać garście, snopek zrobić, zawiązać i w mendel postawić. Oj mamo, mamo, oj babciu kochana! Zmieniło się dużo na wsi. Dobrze, że ludziom jest lżej, ale bizony wypłoszyły mi wierne kuropatwy i przepiórki już nie wołają: Pójdźcie żąć, pójdźcie żąć! Kingo, nie ma już prawdziwych żniwiarzy – kosiarzy i podbieraczek. Nie ma już prawdziwych chłopów, są tylko producenci, a ci już nie modlą się w polu i nie proszą: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. Stracili chłopi chłopski rozum. Nawet ci spod zielonych sztandarów chodzą w procesjach bez krzyża po Warszawie i mówią, że bronią demokracji. Oj, serce ojca by zapłakało! A żniwa będą wielkie tylko chłopów mało. (por. Mt 3, 37) * Pani Starościno, i Panie Starosto Spalskich Dożynek! Czy Wy jeszcze pamiętacie, co to był przednówek? Pamiętamy! To dobrze. To był czas, kiedy już nie było starego chleba, a nie było jeszcze nowego. Wtedy na wsi była bieda, ale ludzie byli dobrzy! Dzielili się chlebem jak opłatkiem. Zaś pieczenie chleba w domu było nabożeństwem i świętem. Mama w dzieży zaczyniała chleb. Zaczyn chlebowy, woda i trzy miary mąki. Zmieszała wszystko, krzyżem przeżegnała. Okrywała dzieżę pierzyną, żeby było ciepło i prosiła: Dzieci, teraz bądźcie cicho, bo chleb rośnie! I myśmy słyszeli jak rośnie, naprawdę! Potem mama formowała bochenki, a tata łopatą z liściem chrzanowym sadzał bochny posypane makiem do rozgrzanego pieca. W domu pachniało wtedy świeżym chlebem. Myśmy czekali na podpłomyki, takie małe chlebki dla dzieci. Łakoma ślinka leciała. Minęło sześć pacierzy i był już świeży chleb, ale mama nie dała podpłomyków, tylko łakomym dzieciom powiedziała kazanie: Dzieci! Chleba nie je się samemu. Pierwszy chleb zanieście sąsiadom, bo tam są dzieci, tam jest bieda. Potem będą podpłomyki. Mama! Skąd Ty miałaś takie uniwersytety? Patrz, a dziś uczeni, ekonomiści i bogaci, a drapieżni kapitaliści, nie potrafią rozwiązać problemu głodu. Bo oni dranie, nie potrafią dzielić się chlebem. Oni nie łamią się opłatkiem, bo oni nie chodzą do Komunii świętej! To są dzicy ludzie, co drażnią głodnych chlebem, a ja tęsknię: Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów nieba, Tęskno mi, Panie. (C. K. Norwid) Nie tęsknij, Panie Norwid, już i w dożynkowej, pobożnej Spale rzucają ludzie chleb do śmietników. Będzie głód, panowie, będzie głód! Panie Prezydencie! Dożynki w Spale,Z ale dziś 17 września! O, jak bardzo boli! Podli, bagnetem w plecy? Coś ty uczynił najgłupszy z siepaczy! Nawróci się i Bóg mu przebaczy! (por. A. Mickiewicz) Siedemdziesiąt siedem razy. Taką wolnością nas przebodli. (por. Zb. Herbert) A na Westerplatte? Prosto do nieba czwórkami szli, gdy przyszło ginąć latem. (K. I. Gałczyński) Ach Ty trudna Polsko! (H. Sucharski) A pod Kutnem? Jezus, Maryjo! Boże! Polecieli. Ojczyzno czuwaj! O Najświętsza Panno, Serce przestało bić samo. Jakieś usta nieprzytomne, smutne, cicho żalą się bezgłośnie, mamo! (por. A. Pietkiewicz) A Lwowskie Orlątko? Mamo, czy jesteś ze mną? Nie słyszę Twoich słów… W oczach mi jakoś ciemno… Odchodzę dumny w dal. Tylko mi Ciebie, mamo, Tylko mi Polski żal. (Orlątko) A mama Powstańca? Zanim padłeś jeszcze ziemię Przeżegnałeś ręką. Czy to była kula, synku, Czy to serce pękło? (K. K. Baczyński) Serce pękło. Musiało pęknąć! Taką Ojczyzną nas przebodli. Na taką miłość nas skazali. (Zb. Herbert) Proszę księdza, to tak smutno się skończą nasze dożynki? Nie, nie! Przyjdzie nowych ludzi plemię jakich dotąd nie widziano! (Z. Krasiński) Jeszcze o Was, Czcigodni, bezbożny świat powie: Vivat Polonus! Unus defensor Mariae! (A. Mickiewicz) Niech żyje Polak, jedyny obrońca Matki Bożej! Matko Boska! Przecież Ty jesteś Królową Korony Polskiej! A stąd słychać echo Hubalowej modlitwy: Która jesteś nad czarnym borem blask pogody słonecznej – kościół, nagnij pochmurną dłoń naszą, gdy zaczniemy walczyć miłością. (K. K. Baczyński) Kiedy tak się stanie? Już niedługo, kiedy trochę zmądrzejemy i przyjdzie z Łowicza dziewczyna i uniesie biało-czerwoną wysoko, a flaga będzie piękna jak ballada Szopenowska bo ją tkała sama Matka Boska. Uniesie flagę wysoko, aż ku samym obłokom. Jeszcze wyżej, gdzie się wszystko zapomina, i jeszcze wyżej, gdzie jest tylko sława i Warszawa, moja Warszawa! Warszawa, jak piosnka natchniona, Warszawa ‑ biało-czerwona, biała jak śnieżna lawina, czerwona jak puchar wina… I nigdy nie będziesz biała i nigdy nie będziesz czerwona, zostaniesz biało-czerwona, moja najukochańsza, najmilsza Biało-Czerwona. (por. Gałczyński) Tak będzie! A ja we Mszy dożynkowej w Spale, podniosę biały chleb i wino jak krew czerwone. O, żebyście wiedzieli jaki ciężki jest ten chleb, owoc ziemi i pracy rąk moich braci, chłopów rodzonych. A ten chleb stanie się Ciałem, co krwawi, a wino Krwią, co krzyczy. I zawołam wtedy: Pan mój i Bóg mój! * Panie Prezydencie! Niech się Pan nie zamartwia, Polityczni bankruci poszli na usługi totalnej opozycji. Inteligenci patrzą obojętnie. A chłopi żywią i bronią. Na tych można liczyć! Niechaj narodowie wżdy postronni znają: że chłopi Pana szanują, że chłopi Panu ufają! A ziemia w Spale zawoła: Panie, dobry jak chleb! I las spalski zawoła Hubalowym echem: rano słońce się wzniesie, jutro będzie lepiej! Niech zadrży Spała, i zagra róg, że: Nic nad Boga (W. Poll) i Któż jak Bóg! O graj mi ziemio – organistko! Zasłuchaj się! I to wszystko. (K. Wierzyński) Amen. * Chłopi Kochani, Ludzie Dożynkowi. Wobec Królowej Polskiej Korony Was pytam. Pytam Was wobec Prezydenta Rzeczypospolitej. Powiedzcie mi głośno, niech słyszy Warszawa i Bruksela, ale powiedzcie mi prawdę, jak pod przysięgą: Czy Wy wierzycie w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i i ziemi? Wierzymy… To Bogu niech będą dzięki! Za to więcej Was kocham… Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. XX niedziela zwykła Dzisiejsze czytania: Prz 9,1-6; Ps 34, Ef 5,15-20; J 6,56; J 6,51-58 (J 6,51-58) Jezus powiedział do Żydów: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. W tym dzisiejszym fragmencie Jezus kontynuuję swoją mowę eucharystyczną: Ja jestem chlebem żywym... Kto spożywa ten chleb będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja wam dam, jest moje ciało... (...) Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew ma życie wieczne...(...) Znamy dobrze ten fragment...nie trzeba go sto razy powtarzać...chodzi mi o wypuklenie tych najważniejszych kwestii... Jezus daje nam jako pokarm siebie...To On jest tym chlebem i winem...o którym czytamy w Księdze Przysłów...To Nim mamy się karmić by zdobyć prawdziwą mądrość...by nie kroczyć ścieżkami nierozwagi...Pójście z Chrystusem to porzucenie głupoty... Spożywanie Go...to "ładowanie baterii" na drodze ku zdobyciu Mądrości... Nie można zatem lekceważyć tego daru...odrzucać go... Chrystus powiedział: Jestem Chlebem...a chleb to nasze codzienne pożywienie... Niezbędne do życia .... i do funkcjonowania... Chleb różni się tym od ciastek...od tortów i innych słodkich wypieków...że spożywamy go każdego dnia...ciastkami się nie najemy...tort zwykle pojawia się na stole z ważnych okazji... Ale chleb jest zawsze....to po chleb sięgamy, gdy jesteśmy głodni... Dlatego tak bardzo potrzebujemy tego chleba...i nigdy nie powinniśmy stwarzać sytuacji, by nie móc przystąpić do Komunii...są konfesjonały...w niektórych parafiach czynne cały dzień... Nie mówmy, że nie jesteśmy godni...nie gardźmy tym darem...Uczestniczmy zawsze w pełni w tej wielkiej uczcie, jaką przygotował dla nas Pan. dodane 2018-02-13 20:46 Tak bardzo bliski życiu ten dzisiejszy fragment Ewangelii. Pan Jezus ostrzega uczniów przed złymi ludźmi, a oni zdają się Go wcale nie słyszeć. Najważniejszym dla nich problemem jest w tej chwili brak chleba. Jakże często sama zachowuję się jak ci uczniowie. Ile razy Pan mówi do mnie podczas Mszy św. a moje myśli krążą nie wiadomo gdzie. Zamiast skupić się na tym, co dzieje się na ołtarzu, to tyle innych spraw nagle się przypomina. I taka mała ufność w moc Bożą. Przecież zdarza mi się być świadkiem cudów: uzdrowień, wyjścia z nałogu, ale ciągle takie nastawienie, że tak wiele w moim życiu zależy tylko ode mnie. A Jezus pyta ze smutkiem: "Jeszcze nie rozumiesz?" Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. XIX niedziela zwykła Dzisiejsze czytania: 1 Krl 19,4-8; Ps 34,2-9; Ef 4,30-5,2; J 6,51; J 6,41-51 (1 Krl 19,4-8) Eliasz poszedł na pustynię na odległość jednego dnia drogi. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć, rzekł: Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków. Po czym położył się tam i zasnął. A oto anioł, trącając go, powiedział mu: Wstań, jedz! Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Zjadł więc i wypił, i znów się położył. Powtórnie anioł Pański wrócił i trącając go, powiedział: Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga. Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb. Swoje dzisiejsze przemyślenia chcę zacząć od fragmentu z Księgi Królewskiej. Czytam w nim o Eliaszu, który nakarmiony chlebem z Nieba jest w stanie przebyć długi dystans...czterdzieści dni i czterdzieści nocy... Z tego fragmentu dowiaduję się także o ogromie Bożej opieki...Eliasz chce umrzeć... Ale Pan nie zapomina o nim...i posyła anioła, który wskazuje na podpłomyk i dzban z wodą. Nawet w najtrudniejszych momentach naszego życia Bóg jest po naszej stronie i przychodzi nam z pomocą...czasami nawet w tak konkretny i dosłowny sposób...chleb i wodę.... Czego powinniśmy uczyć się z tego fragmentu? Na pewno niezachwianej nadziei w to, że Bóg jest przy nas...nie opuszcza nas...i w każdym momencie spieszy nam z pomocą, ponieważ jest dla nas dobrym i kochającym Ojcem, co wyśpiewaliśmy w dzisiejszym psalmie. (wszyscy zobaczcie jak nasz Pan jest dobry) Wracając jednak do wątku chleba, którym nakarmił się Eliasz, dzięki czemu mógł wyruszyć w drogę do Góry Horeb. Także i dziś dostajemy Chleb z Nieba, którym powinniśmy się karmić...by mieć siłę na drodze przez życie...Tym Chlebem jest sam Jezus, który został z nami własnie w tej kruchej postaci... Czytamy o tym w dzisiejszej Ewangelii, która kontynuuje wątek z XVIII niedzieli - z zeszłego tygodnia. (J 6,41-51) Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: Jam jest chleb, który z nieba zstąpił. I mówili: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: Z nieba zstąpiłem. Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto /we Mnie/ wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Żydzi szemrają przeciw Jezusowi, bo powiedział o sobie Jam jest chleb, który z nieba zstąpił... To dla nich z jednej strony niepojęte, że ten Jezus, którego znają, bo jest ich sąsiadem mówi coś takiego...Przecież to syn Józefa i Maryi...a ogłasza nam tutaj, że z nieba zstąpił...i że jest chlebem. Ale Jezus nie zważa na szemranie...chce ogłosić prawdę o sobie...o swojej misji... Jam jest chleb życia - mówi - kto spożywa ten chleb będzie żył na wieki... Chlebem, który Ja wam dam, jest moje ciało za życie świata...Tu urywa się dzisiejszy fragment Ewangelii, ale pamiętamy zapewne jak skończy się ta deklaracja Jezusa... Totalne niezrozumienie...zresztą i dziś te słowa mogą szokować: chlebem, który Ja wam daję, jest moje ciało...Dla nas - wierzących - to niepodważalny dogmat...na każdej mszy świętej jesteśmy świadkami tego cudu...przemiany w chleba w ciało... Zdarzenia, które miało miejsce w wieczerniku... Jesteśmy wielce wyróżnieni spożywając Ten Chleb...dlatego powinniśmy być świadomi tego wielkiego wyróżnienia...Tego, że nawet aniołowie nam zazdroszczą Eucharystii... a jak to u nas wygląda? mówię to teraz także do siebie...jak wygląda nasze przeżywanie Eucharystii. Czy przeżywamy to misterium z namaszczeniem, czy może jest to tylko zaliczenie mszy...Bo niedziela...obowiązek...święto...rodzinna tradycja... Zostawiam to do przemyślenia nam wszystkim... Z sobą samym na czele...

ja o niebie ty o chlebie